Zebrania rodzicielskie. Dla wielu nauczycieli
i rodziców są one przykrym obowiązkiem. Wychowawca, narażony na
ewentualne "uwagi" trzydziestoosobowej grupy rodziców stara
się, aby przebiegało ono sprawnie i w milej atmosferze. Co zrobić,
żeby zebranie z rodzicami stało się miłym spotkaniem ludzi, których
wspólnym celem jest dobro ich dzieci?
Zainspirowana warsztatami "Kreatora" postanowiłam zmienić
charakter zebrań rodzicielskich i wypracować własny program współpracy
z rodzicami. Na kilka dni przed planowanym terminem spotkania prosiłam
uczniów, aby przekazali rodzicom zaproszenia następującej treści:
|
|
| |
|
SZANOWNI PAŃSTWO
Mam zaszczyt zaprosić Państwa
na inauguracyjne spotkanie
z wychowawcą Waszego
Dziecka. Oczekuję Państwa
w dniu ..................................
2000 r w sali nr .......... Szkoły
Podstawowej nr ....................
Spotkanie poświęcone będzie
wzajemnemu poznaniu się oraz
przybliżeniu głównych założeń
reformy szkolnej.
Mile widziane: otwartość,
serdeczność i uśmiech!
Z poważaniem - wychowawca
|
|
|
|
|
Przebieg spotkania:
- Powitanie rodziców i prezentacja swojej osoby.
- Przybliżenie rodzicom celu spotkania i zaproponowanie pracy w
grupach. Każda z grup otrzymała arkusz zadaniowy, w którym prosiłam
o ustosunkowanie się do następujących zagadnień:
- Co można i należy zmienić w szkole (klasie), do której uczęszczają
Państwa dzieci?;
- Spośród wymienionych wcześniej propozycji, proszę wybrać te, które
Państwa zdaniem są najważniejsze i przedstawić: stan aktualny, (którego
Państwo nie akceptują) oraz możliwe drogi rozwiązań;
- Proszę wymienić oczekiwania, jakie mają Państwo w stosunku do
wychowawcy klasowego.
Czas pracy: 20 minut.
Pracą każdej z grup kierował wybrany przeze mnie lider. Po skończonej
pracy przedstawiciele grup prezentowali efekty pracy. Podsumowując
tę część zebrania zwróciłam uwagę na fakt, iż to, jaka będzie szkoła
ich dzieci zależy w dużej mierze od nich samych. Wydaje się, że rodzice
uświadomili sobie, że kontakt z wychowawcą jest bardzo ważny. Z dużym
zainteresowaniem odnieśli się do zaproponowanych przeze mnie form
pracy.
- Po ciężkiej, ale owocnej pracy w grupach zaproponowałam zebranym
zabawę: Czy znam swoje dziecko? Rozdałam rodzicom kartki
z pytaniami następującej treści:
- Jakie przezwisko w szkole ma Państwa dziecko?
- Jak ma na imię najlepszy przyjaciel dziecka?
- Ulubiony kolor dziecka?
- Ulubiony przedmiot dziecka?
- Ulubiona potrawa dziecka?
- Największa zaleta Państwa dziecka?
- Największa wada Państwa dziecka?
- O czym marzy Państwa dziecko?
- O co macie Państwo pretensje do swojego dziecka?
Po wypełnieniu ankiety rodzice otrzymali kartki z identycznymi pytaniami,
na których widniały odpowiedzi udzielone wcześniej przez ich dzieci.
Konfrontacja wywołała żywe reakcje zebranych. Okazało się, iż nie
było na sali ani jednej osoby, której odpowiedzi pokrywałyby się całkowicie
z odpowiedziami dziecka. To oznacza, że nie wszyscy rodzice znają
doskonale swoje dzieci, i warto częściej kontaktować się z wychowawcą
klasy, który więcej czasu spędza z nimi w szkole, niż rodzice w domu.
- Następnym punktem zebrania było wybranie tzw. trójki klasowej.
Okazało się, że po raz pierwszy nie miałam problemu z wyłonieniem
trojga rodziców, którzy poświęcą swoją energię i czas na współpracę
ze szkołą.
- Na koniec zebrania podałam informacje bieżące, dotyczące klasy
i szkoły oraz wyznaczyłam termin następnego spotkania.
Wstępna integracja rodziców ze szkołą powiodła się. Myślę, że
nie muszę obawiać się o dalszą współpracę z nimi. Z drugiej jednak
strony czuję się zobligowana do zorganizowania następnych spotkań
w atmosferze życzliwości
i poczucia odpowiedzialności za wychowanie dzieci, spotkań nietypowych,
które być może już wkrótce staną się typowymi. Oby!
< publikacje |
do góry ^
|
|
|