logo szkoły
monitor szkolny
Szkoła Podstawowa nr 81
w Łodzi
im. Bohaterskich Dzieci Łodzi
 
e-monitor szkolny
szkoła z klasą > manifest akcji

 

Wielka "uczęga"!
Manifest akcji "Szkoła z klasą"

Piotr Pacewicz "Gazeta Wyborcza", Jacek Strzemieczny Centrum Edukacji Obywatelskiej

Takie Rzeczpospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie.... Zaczynamy kampanię, która ma poprawić polskie szkoły

Potrzebny jest narodowy alert, taki jak w czasach oświecenia. Wtedy edukacja przegrała wyścig z katastrofą polityczną. Teraz mamy szanse. Okropny wiek XX zamknęliśmy triumfalnie: odzyskując podmiotowość, budując demokrację i rynek, mając NATO-owskie gwarancje bezpieczeństwa. Negocjacje z Brukselą otworzą - daj Boże - szanse, ale tylko szanse na sukces Polski w XXI wieku.
Nasz dalszy los i los naszych dzieci w zasadniczej mierze zależy od edukacji. Edukacji nastawionej na rozbudzanie myślenia każdego ucznia, rozwijającej zainteresowania, pasje uczniów i wzmacniającej ich wiarę w siebie. Edukacji opartej na przejrzystości szkolnych norm i uczciwości oceniania, życzliwej i prawdziwie społecznej - powiązanej z ojczyzną małą i dużą. Edukacji otwierającej perspektywy życiowe, co dziś oznacza m.in. sprawne korzystanie z komputera i internetu oraz znajomość języków.

Samo wejście do Unii Europejskiej niczego nie przesądzi. Jesteśmy wielkim narodem, który będzie ponownie szukał swego miejsca w zachodnim świecie, z którego na pół wieku wyrwała nas historia.
Źle wykształceni ludzie będą bez szans na europejskim rynku pracy, od Bugu po Portugalię. Polskie firmy bez nowocześnie myślących ludzi nie dadzą rady z konkurencją w Europie. Straszliwe bezrobocie nie zgaśnie w zacofanym kraju.

Bez dobrej masowej, a więc publicznej edukacji nie znikną też dramatyczne różnice społeczne. Wejście do Unii może je nawet nasilić - dzieląc społeczeństwo na mniejszość "Europejczyków", którzy będą w stanie zapewnić dzieciom dobrą edukację w Polsce, a nawet za granicą, i na ogromną większość "tubylców" skazanych w Europie na rolę ubogiego i niedouczonego kuzyna z prowincji.

Wyzwanie edukacji - szkoły z klasą - stoi przed Polakami także po to, byśmy nauczyli się korzystać z demokracji, rozwinęli tolerancję, byśmy, lecząc się z narodowych kompleksów, zrozumieli świat współczesny.
Polsce grozi ogromne rozczarowanie i głęboki kryzys, gdy okaże się, że większość z nas nie jest przygotowana do współtworzenia nowoczesnego kraju, a w Europie tak naprawdę nie ma miejsca ani dla nas, ani - za kilka czy kilkanaście lat - dla naszych dzieci. Dlatego zaczynamy naszą kampanię.

Pytanie o polską szkołę

Rozpoczęta przez poprzednią ekipę reforma oświaty miała wzniosłe cele. Gimnazjum miało wyrównać szanse, uwolnione od nadmiaru wiedzy programy miały skłonić do uczenia problemowego. Nowoczesny system egzaminów zewnętrznych miał wymusić na szkołach dążenie do poprawy.
Sporo się udało. Imponująca jest oferta programów i pięknych podręczników, reforma wyzwoliła sporo energii. Egzaminy w VI klasie szkoły podstawowej i w III klasie gimnazjum, a także próbna matura ogólnopolska w 2001 roku dały do myślenia, pokazując, jak dramatyczne są rozpiętości między uczniami z różnych szkół. Podstawówki społeczne zdystansowały publiczne, miasto uczy się lepiej niż wieś, między liceami a pozostałymi szkołami ponadpodstawowymi jest przepaść.
Reformatorzy popełnili jednak wiele błędów. Skupili się na tworzeniu nowych szkół, zabrakło skupienia się nad reformą programów. W głowy polskich dzieci wciąż pakowane są informacje równie szczegółowe, co nieprzydatne. Gimnazjum zamiast wyrównywać szanse, staje się często szkołą zbyt wczesnej selekcji. Reformatorzy nie umieli policzyć skutków finansowych wprowadzanych zmian. Wiele - często niepotrzebnej - energii kosztował nauczycieli tak zwany awans zawodowy.
Obecna ekipa działa na zasadzie "nie nasza reforma" i wycofuje się zarówno z jej błędów, jak i sukcesów. Nie widać też wizji edukacji na miarę XXI wieku, prawdę mówiąc, nie widać jakiejkolwiek wizji.
Złośliwe powiedzenie mówi: "Obyś cudze dzieci uczył". Tak, praca w szkole jest trudna i często niewdzięczna. Jest wielu nauczycieli zgorzkniałych, sfrustrowanych finansowo, zdezorientowanych, reagujących na wszelkie zmiany odruchem: a dajcie wy nam święty spokój.
Tylko ludzie bliżej oświaty wiedzą jednak, ilu nauczycieli i dyrektorów wyłamuje się z tego stereotypu. Ile szkół podejmuje walkę o poziom edukacji, ilu pasjonatów tam pracuje. Ilu burmistrzów i wójtów ogranicza inwestycje, by zapewnić szkole nauczyciela angielskiego, czystą ubikację, piłkę do koszykówki.
Pozytywne przykłady nie mogą jednak przysłonić pytania: czy oświata, jaką mamy, wystarczy do wykorzystania szans, jakie stoją przed naszym narodem? Uchroni Polaków przed marginalizacją?
Odpowiedź brzmi - nie.
Równie niepokojące jest to, że nie stawiamy sobie tego pytania. Choć mija 13 lat odzyskanej podmiotowości, jako społeczeństwo nie potrafiliśmy umieścić edukacji w centrum narodowych spraw. Więcej miejsca w życiu publicznym zajmuje kwestia służb specjalnych, nie mówiąc już o żywiołowych debatach na temat telewizyjnych reality show...
Jakbyśmy zapomnieli, że takie będą Rzeczpospolite, jakie ich dzieci chowanie.
Dlatego zaczynamy naszą kampanię.

Czarny obraz polskiej szkoły

Przepraszając wszystkich dzielnych pedagogów, powiedzmy jednak, że wiele szkół odbiega od naszych marzeń.
Dzieci uczą się byle czego i byle jak z wciąż przeładowanych programów. Nauczyciele nie potrafią ich zainteresować, niechętnie coś wyjaśniają, lekcje bywają nudne. Uczniowie nie rozwiązują problemów, nie zadają pytań, nie przedstawiają pomysłów. Nauczyciele nie pytają, co oni naprawdę myślą.
Uczniowie często nie rozumieją, dlaczego dostali jakąś ocenę, bo nauczyciele nie informują o zasadach oceniania. Nie uczą się dyskutowania, wspólnego planowania i dzielenia zadaniami. Zamiast pracy zespołowej liczy się rywalizacja.
Nie ma też jasnych reguł, jak się trzeba zachowywać, a jak nie wolno, i co za to grozi. Mało jest zwykłej życzliwości, nauczyciele rzadko chwalą uczniów, a gdy się komuś coś nie uda, to się go ośmiesza.
Wiele szkół odgradz się od otoczenia: nie działa na rzecz swej miejscowości, uczniowie nikomu nie pomagają, nie uczą się społecznej solidarności.
W wielu szkołach panuje przemoc, poniżanie młodszych, kradzieże.
Ile jest takich szkół? Mamy nadzieję, że mało, że będzie ich coraz mniej.
Dlatego rozpoczynamy naszą kampanię.

Kto się do tego weźmie?

A przecież pytanie o jakość edukacji wisi w powietrzu. Jedną z lekcji wolności po 1989 roku, dla wielu gorzką, jest prawda, że wykształcenie jest podstawą sukcesu życiowego. Troska rodziców wyraża się plagą korepetycji. Poradniki dla szóstoklasistów i gimnazjalistów idą jak woda. Rośnie liczba studentów, zwłaszcza na studiach odpłatnych. Nawet gdy wykształcenie jest wyższe tylko z nazwy.
Tej koniunkturze na edukację nie towarzyszy jednak głębsza refleksja. Większość nauczycieli i rodziców ogranicza swoje wyobrażenia o dobrej szkole do bezpieczeństwa, dyscypliny i pakowania wiedzy w uczniowskie głowy, tak by dzieci dobrze wypadały na testach i egzaminach.
Powinniśmy sobie jako społeczeństwo postawić pytanie, co znaczy dobra edukacja. Potrzebna jest narodowa debata i ruch społeczny, który wesprze proces zmian. Publiczna szkoła to bowiem rzecz zbyt poważna, by zostawić ją w rękach tylko szkół. Wydajemy na szkoły ciężkie pieniądze, a powinniśmy jeszcze więcej, ale musimy wiedzieć, że wydajemy je sensownie. W nowoczesnych demokracjach popularne jest słowo accountability - rozliczalność oświaty. Tę akurat modę chcemy przenieść na polski grunt.
Musi dojść do świadomości społecznej, że dobra szkoła to taka, która szykuje nie tyle do egzaminu, ile do życia w wymagającym świecie XXI wieku. Potrzebny jest rozmach, wyobraźnia, ciężka praca. Szkoła musi się uczyć.
Tę decyzję muszą podjąć sami nauczyciele. Chcemy stworzyć klimat, który zachęci nauczycieli do twórczej pracy, obudzi w nich poczucie zawodowej dumy.
Tak, dumy. Dumy, która jest, powinna być podstawą etosu zawodu nauczyciela opartego na doświadczeniu i wiedzy o celach i metodach nauczania.
Także dlatego zaczynamy tę kampanię.

< powrót | do góry ^

 
 

Copyright by Krzysztof Kruszyński, Łódź 2002